„Jak w domu” – Wizyta w leśnym przedszkolu Montessori

Byłam już w wielu przedszkolach. Wszystkie zostały założone z wizją i nie wydawało się, że którekolwiek powstało dla nabicia kabzy. A jednak te jest szczególne. To miejsce, z tymi ludźmi na czele, pochłonęło mnie całkowicie. Takiej otwartości i życzliwości jeszcze nie spotkałam. Założyciele, Łukasz i Małgosia po prostu kochają ludzi. To też jedyne miejsce, które godzi ze sobą wartości i idee leśnego przedszkola z modelem biznesowym. Oboje żyją tym miejscem i dla tego miejsca. Zakładam, że właśnie dlatego jakość ich działalności jest tak wysoka. Co więcej, oni tam nawet zamieszkali!

Ale od początku: jak to wszystko działa.

Lokalizacja jest standardowa: pod lasem. Na bazę składa się konstrukcja inspirowana jurtą mongolską. Do niej podłączone są wszystkie media. Łukasz i Marysia rozpoczynali leśne w 2017 roku z 7 dzieci w tym 2 własnych. Dziś mają już dwie grupy po 25 osób. To są dwie zupełnie odrębne bazy w odległości 3 km.

Na grupę przypadają 4 Panie z kadry: to dużo. W każdej grupie jest osoba po pełnym szkoleniu Montessori. Każda z jurt ma 80m2, to sporo. Czuć tę przestrzeń w środku. Wchodzisz do środka i czujesz się jak w domu. W dobrym domu, gdzie panuje harmonia. Teren na zewnątrz jest też ciekawie
zaplanowany domkami dla dzieci, piaskownicą bez ramy, huśtawkami, kuchnią, bramką footbolową a dziś w upalny dzień hitem były mini baseniki wypełniane wodą.

Drugą bazę właściciele przedłużyli o dodatkowe pomieszczenie w którym zamieszkali. Co ciekawe, w weekendy gdy są sami, ich dzieci nie mogą doczekać się już poniedziałku.

To piękne miejsce było by jednak niczym bez uśmiechu i spokojnego tonu głosu Małgosi oraz nauczycielek tam pracujących. To właśnie ta atmosfera, które tam tworzą sprawiła, że nie chciałam stamtąd wychodzić. Znikoma rotacja w kadrze wydaje się też najlepszym znakiem, że tam jest po prostu
fajnie.

A dzieci, jak to dzieci. Leśne przedszkole nie sprawi, że zamienią się w magiczne stworzenia bez wyzwań. Też mają lęki separacyjne, zdarza się bicie, histerie i wszystkie sytuacje, które pojawiają się tym wieku. Zakładam jednak że takie sytuacje mają rzadziej miejsce ale co najważniejsze, dzięki takim warunkom łatwiej trudne zachowania się przepracowuje.

Ze sobą zabieram:

  • otwartość i szczerość serca właścicieli względem ludzi
  • zaangażowanie rodziców: kolejno na zmianę każdy rodzic gwarantuje owoce grupie w ramach codziennej przekąski
  • chciałabym wziąć ze sobą też tak liczną kadrę przypadające na jedną grupę, ale…

Leave A Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *