Niepubliczne przedszkole „Widnokrąg”

Niepubliczne Przedszkole „Widnokrąg”, to placówka założona w 2015 przez Karolinę i Sebastiana Karaśkiewicz w Michałówkowie koło Skierniewic. Liczba dzieci 10. Liczba nauczycieli 2. Godziny otwarcia 7.30 – 16.00. Opłata miesięczna 550 zł. Jest logopeda, psycholog, 3 x miesiącu Jazz i zajęcia z angielskiego 1 x tygodniu. Dzieci większą część dnia spędzają na podwórku.

To podstawowe informacje o przedszkolu lecz po osobistej wizycie widzę, że nawet w części nie przedstawiają czym jest Widnokrąg. To miejsce, gdzie określenie „porozumienie bez przemocy”, czy „wychowanie bez kar i nagród” nie jest tylko hasłem, ale żywym a przy tym jak naturalnym podejściem do dzieci. Do tego ta przestrzeń… Ah, jak pięknie. Bazą przedszkola jest zaadaptowana chatka, ale jak w każdym leśnym, dzieci spędzają większą część czasu na podwórku o ile pogoda pozwala. Jak też na prawdziwe leśne przystało są hamaki i huśtawka ze sznurka i gałęzi. Oprócz tego piaskownica i te łąki oraz las otulający bazę. Dodatkowym atutem jest stajnia z końmi tuż obok bazy.

Dzieci zabrały mnie do niektórych swoich „miejscówek” zwanych krainami. Ale po kolei. Jak wyglądał mój dzień w przedszkolu Widnokrąg. Dzieci zaczęły dzień zaprawą: pajacyki, przysiady… Wszyscy to znamy. W grupie 8 dzieci, które były tego dnia, każdy miał okazję zaproponować ćwiczenie, lub wybierać ilość powtórzeń. Jako gość prowadziłam slalom między brzózkami rosnącymi na terenie przedszkola. Następnie był nieodłączny element każdego leśnego przedszkola: krąg. W Widnokręgu, krąg odbywa się łącznie ze śniadaniem. Dzieci kolejno mówią to z czym chcą się podzielić w grupie i jasno przekazują komunikat, niczym niewidzialna buława głosu, o zakończeniu swojej tury i możliwości wyrażenia się przez kolejną osobę. Nauczycielka, Ewelina o ciepłym tonie głosu, wspierała tych najbardziej żywych, by jednak zechcieli wysłuchać innych zanim kolejka dojdzie do nich. Co ważne, ten krąg nie był „odbębnieniem” formułki, ale w naturalny sposób również pojawiała się dyskusja. No bo jak nie zareagować, gdy kolega opowiadał o taaaakim ciekawym śnie, który miał tej nocy.

W trakcie kręgu dołączyła jeszcze dwójka dzieci i potem można było już iść do lasu. Ale najpierw psikanie repelentem. Dzieci stoją w rzędzie i Ewelina, dla dzieci ciocia Ewelina, kolejno psika karki, ręce i nogi. TAK, dzieci w bliskościowych przedszkolach też stają w rzędzie. To nie są indywidualności za którymi się biega, bo akceptowanie indywidualności dzieci polega na czymś zupełnie innym. W dodatku, szczególnie w lesie, świadomość grupy jest bardzo ważna. Trzymanie się grupy jest podstawową zasadą bezpieczeństwa. Natomiast, mimo że przemieszczamy się po niezagrodzonym terenie, to można iść, nie w parach, ale wciąż w grupie, choć chwilami bardzo rozciągniętą grupą. Podstawową zasadą to przebywanie w zasięgu wzroku nauczycielki. Czy może zdarzyć się, że dziecko oddali się za bardzo? Na pewno. I tu wkracza zaufanie, które buduje się z dzieckiem, ich odpowiedzialność, a przy tym wszystkim czuwanie nauczycielki, by któreś dziecko nie oddaliło się choćby przez zamyślenie. Na wycieczkach do miasta dzieci nie mają problemu by trzymać się razem i iść w parach gdy jest to konieczne.

Największe wrażenie wywarł na mnie rytm dnia. Spacer po lesie to nie było odhaczanie punktu z listy, ale cel sam w sobie, jak każdy inny etap dnia. Bez pośpiechu, z możliwością kreacji każdej z części. Zachwyciło mnie, jak dzieci otoczyły gąsienicę, by się jej przyjrzeć, mimo że mają zapewne często okazje je zobaczyć. Oczywiście przy okazji była edukacyjna rozmowa o przepoczwarzeniu się i zamianę w motyla. Po drodze była także spontaniczna gra w kółka i krzyżyk, zabawa w stonogę, edukacyjne rozmowy wplecione naturalnie w spacer.

Przy tym wszystkim chcę zaznaczyć, że te leśne przedszkole nie sprawi, że dzieci w magiczny sposób będą zawsze szczęśliwe, pogodne i uśmiechnięte. Tam też zdarzają się histerie u dziecka, tęsknoty za mamą, poczucie wykluczenia jednego dziecka przez inne i wszystkie te rzeczy, które pojawiają się n tym etapie rozwoju. Natomiast leśne daje wspaniałą przestrzeń do pracy z dzieckiem nad jego emocjami i z grupą jako całością.

Po obiedzie zostawiłam grupę, by porozmawiać z Karoliną, założycielką i nauczycielką Widnokręgu. Ah, cały czar tego jak piękne są leśne przedszkola, ile dobrego wnoszą dla dzieci i nawet dla kadry tam pracującej, został przyćmiony wiedzą o tym ile ten piękny twór wymaga pracy. Z drugiej strony mówi się, że bez pracy nie ma kołaczy. No cóż, w tym przypadku i z tym aspektem ciężko. Karolina miała wizję i dużo zaparcia, by otworzyć własne leśne przedszkole. Przy tym zapewne dużo nieświadomości z czym się to będzie wiązało. Jednak jej nadrzędną motywacją, była jej własna córka, której chciała stworzyć miejsce alternatywne do oferowanych w okolicy. Udało się jej. Choć zaczęła z niepełną grupą, to nadszedł czas, kiedy grupa była już pełna i powstawała lista rezerwowych. Ale jej córeczka urosła i pójdzie do szkoły, a w wraz z tym etapem odchodzi zacięcie Karoliny by zmagać się z przeciwnościami prowadzenia leśnego przedszkola.

Widnokrąg jest drugim leśnym, które odwiedzam osobiście. Oprócz tego miałam okazję rozmawiać z właścicielami innych leśnych przedszkoli. Przez to staję się bardziej świadoma, co mnie czeka jako założyciela. I tańczą te przeciwności w mojej głowie: świadomość wkładu w założeniu leśnego ze świadomością wyjątkowości tego miejsca dla tych małych ludzi, którym chcemy tak dużo dać.

Z Widnokręgu biorę ze sobą:

  • pracę z rodzicem: bez nawiązania kontaktu z rodzicami, poznaniu ich bliżej przed przyjęciem ich dziecka do leśnego, trudno mieć przekonanie o spójności systemu wartości kadry i rodziców
  • piaskownicę z bardzo dużą ilością piasku
  • dostępność wszystkich materiałów w sali dla dzieci (np.: normalne-ostre nożyczki są w zasięgu dzieci, ponieważ celem jest nauka odpowiedzialności, a nie samo separowanie dziecka od elementów otoczenia). W Puszczyku w Białymstoku było podobnie. Takie podejście jest wiodące w leśnych przedszkolach
  • huśtawkę na gałęzi

Karolina, dziękuję za przyjęcie mnie z taką życzliwością i szczerością serca. Życzę przepięknej rodzinnej podróży i pomyślności w życiu „po leśnym”.